
Prolog.Usiadłam pod drzewem kwitnącej wiśni, podciągając kolana pod brodę. Wpatrywałam się pustym wzrokiem w szalejącą gromadkę moich rówieśników. Modliłam się, by tego dnia nikt mnie nie zaczepił i nie wyzwał. Chciałam tylko świętego spokoju. Czy wymagałam tak dużo? Zamknęłam na chwilę oczy i wzięłam głęboki oddech, by poczuć woń wirujących płatków kwiatów. Zamknęłam oczy, uśmiechając się do siebie delikatnie. Wyobraźnia znowu działaProlog. by ~MrsNoire